Przejdź do głównej zawartości

Tarta drożdżowa



Chodziły za mną pieczone pierogi z soczewicą albo szpinakiem i orzechami, ale zrobiłam buraczkowo-botwinkową tartę (na bazie takiego samego ciasta, jak do pierogów). Musiałam, bo  takie są pychotkowe teraz nowalijki, że będą na bazarze nabyłam pęczek.  Wyszło i ładne i smaczne, czyli takie jak lubię. Nawet luby pochwalił, choć nie docenia smaku kozich serów - tutaj mu pasowała, ale to przez jeden specjalny (dla niego) czarodziejski trik- wymieszałam serek pół na pół ze śmietaną, i to najlepszą pod słońcem - 18 proc. Piątnicą.




Składniki:
Ciasto: szklanka mąki pszennej, ok. 5 g drożdży świeżych (nie ufam tym suszonym), ok. 20 ml ciepłego mleka, jajko, 50 g stopionego masła, ok. pół łyżeczki cukru, łyżeczka soli (a najlepiej dwie).
Farsz: pęczek botwinki, w tym przypadku było to 4 małe buraczki i garść liści, mała śmietana i serek kozi do smarowania - użyłam Turka, pieprz i sól w dużych ilościach, bo buraczki lubią okazać się mdłe.

Do ciepłego mleka skruszyłam drożdże i posypałam cukrem, odstawiłam na kilka minut. W tym czasie roztopiłam masło. W dużej misce wymieszałam wszystkie składniki, zagniotłam i odstawiłam do wyrośnięcia. Ciasto drożdżowe ma cudowną cechę, jak jest dobrze zagniecione to samo odchodzi od palców i dłonie wystarczy delikatnie spłukać, w przypadku kruchego jest znacznie gorzej. 
Dalej zajęłam się farszem, buraczki umyłam i ugotowałam, botwinkę sparzyłam wrzątkiem - pierwsze starłam na tarce, drugie pokroiłam w małe kawałki.
Gdy ciasto podrosło - oddzieliłam 1/3 od całości, większą część rozwałkowałam i ułożyłam na blasze do tarty i wstawiłam do pieca na 20 minut w 200 st.C. Po zarumienieniu wyjęłam na deskę i nałożyłam pozostałe składniki - śmietanę wymieszaną z kozim serem, na to starte buraki doprawione pieprzem i solą, a na wszystko zielone liście botwinki. Całość przykryłam kratka z ciasta, wciąż nad nią pracuje i już niedługo będzie perfekcyjna, wiem to!
Ponownie wstawiłam do pieca na 30 minut, po tym czasie wyjęłam i było tak późno, że nie spróbowałam tego cudu. Dopiero dziś w pracy podgrzałam w mikrofalówce i znalazłam się w niebie, choć na chwilę.


Komentarze

  1. Wow, jak tylko będę miała piekarnik to spróbuję wyczarować takie cudo:):) Super pomysł!:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz