Przejdź do głównej zawartości

Kotleciki-burgery z marchewki i kalarepki



Pomysł nań przyszedł mi po tygodniowym obserwowaniu kalarepki. Kupiłam ją, bo taka ładna, wpierw chciałam ją schrupać na surowo, ale nie miałam ochoty, potem chciałam udusić, ale to takie nudne, po dwóch dniach zabierałam się do pokrojenia jej w plasterki i zalania ich mieszanką sosu sojowego, miodu i wina. I nagle podczas zamykania gazety w czwartek przyszedł mi do głowy ten właśnie przepis  – kotleciko-burgery z dodatkiem marchewki i kaszy jaglanej. Wiedziałam, że wyjdzie, ale że takie dobre, to się nie spodziewałam. Nie tylko mi i Kacprowi smakowały, był kolega Kuba, chwalił, a potem zajadał się nimi Marek – przeciwnik zieleniny, którego żona (pozdrawiam Cię Jolu) wysłałam mi wiadomość, że mnie nienawidzi i uwielbia, bo dzięki tym „kulkom” Marek sam pojechał rano na bazar po zieleninę właśnie. Może zostanie weganinem… :)



Składniki – wychodzi z nich ok. 12-15 kotecików
1 duża kalarepka
2 średnie marchewki
1 duży ząbek czosnku
½ pęczku naci pietruszki
2/3 szklanki suchej kaszy jaglanej, do ugotowania w wodzie z solą
1/3 szklanki mąki gryczanej, można zastąpić bułką tartą, mąką pszenną albo kukurydzianą
5 łyżek ziaren sezamu
5 łyżek pestek dyni, trzeba je poszatkować, ale zamiast można dodać słonecznika
4 łyżki sosu sojowego
2 płaskie łyżeczki suszonego imbiru, albo 1cm świeżego – startego na tarce
3 małe łyżeczki pieprzu
2 łyżeczki soli
3 łyżeczki ziaren kolendry – rozgniecionej w moździerzu
1/3 szklanki oleju roślinnego

Kaszę trzeba ugotować w wodzie z solą, marchewki i kalarepkę zetrzeć na tarce i chwilę poddusić na patelni, podlać je wodą. Teraz przerzuć do miski, takiej średniej, której używasz do robienia ciasta, i dodawaj resztę składników. Czyli: marchewka i kalarepka, przeciśnięty przez praskę czosnek, pokrojona pietruszka, kasza jaglana, sól, pieprz, sos sojowy, kolendra, olej, imbir, pestki dyni, mąka i olej. Powinno się ładnie kleić do siebie, jeśli masz wrażenie, że tak nie jest – to dodaj ciutek mąki.
I formuj kulki, moje były wielkości moich dłoni – układaj kotleto-burgery na papierze do pieczenia na blasze, a gdy skończysz, to wsuń blachę do pieca nagrzanego do 200 st. C. Po 15-20 minutach burgery trzeba przewrócić na drugą stronę i dopiec jeszcze z 10 minut i gotowe.
Zjadłam je same na ciepło, przed snem skubnęłam jeszcze zimne, a następnego dnia wcisnęłam jednego w bułkę i chlapnęłam do majonezem – w każdej sytuacji był wprost genialny. 

Komentarze