Przejdź do głównej zawartości

Mezze przy Puławskiej, no przy Różanej

Że ja tam jeszcze nie byłam, a mijam ich niemal codziennie. Ale zawsze w pędzie, locie, bez refleksji – dobra tłumaczę się. Teraz byłam i będę chodzić. Dlaczego?
Bo mają to, co kocham. Falafele, hummusy, pity! Reszta (zupki z fasoli czy marchewki, surówki, słodkie ciasteczka czy naleśniki) to dodatki, ale nie traktuję ich po macoszemu – wszystko jest na najwyższym poziomie, z doskonałych składników. I w przystępnej cenie.

Zamówiłam szakszukę z falafelami, którą podają z dodatkowym humusem, pikantną surówką z ogórka, pitą i cząstkami pomarańczy.  (kosz jakiś 20 złotych) Boziu, jakie to było dobre, aż brak mi słów!
Karolka, której talerz jest na pierwszym planie, poprosiła o hummus royal z dużą ilością ciepłej oliwy. (też jakoś 20 złotych) Wymiatał. Był delikarnie kremowy, tłuściutki i sycący.
Polecam. Następnym razem polecę na falafelki z naleśniku. Ammmmm :)

Komentarze